#8 Na głębokie wody… – słów kilka o wychodzeniu poza strefę komfortu

Przeczytałam gdzieś, że przebywanie w strefie komfortu można porównać do zamieszkiwania wyspy na oceanie. Znamy ją, potrafimy się po niej poruszać, wiemy co możemy na niej znaleźć, czego oczekiwać, czujemy się tam bezpiecznie. Opuszczenie jej napawa nas tymczasem niepokojem. Przerażają nas wzburzone wody uderzające o brzeg i wiele niewiadomych:  Jak daleko do najbliższego lądu? Co tam zastaniemy? Jak przebiegnie podróż?… Czy zatem w ogóle warto? Pozwól, że próbując przekonać Cię, iż stanowczo TAK, zacytuję Krzysztofa Kolumba:

 Nigdy nie uda Ci się przekroczyć oceanu, jeśli nie masz odwagi stracić z oczu brzegu.

Wypływając na głębokie wody, to my sami decydujemy, że jesteśmy gotowi na zmianę. Unikamy w ten sposób sytuacji, w której wymuszą ją na nas czynniki zewnętrzne. Wybieramy dogodny moment, decydujemy się w jaki sposób przełamiemy nawyki i wewnętrzne opory, a często mamy też świadomość celu, jaki temu przyświeca.

Co możemy zyskać?

Wyjście poza utarte schematy to szansa na rozwój. Dzięki otwarciu się na wszystko to co inne, nowe, mamy możliwość poznania nowych miejsc, ludzi, sytuacji, zrewidowania swojego sposobu działania, a tym samym zwiększenia efektywności i produktywności. W ten sposób powstają wszelkie innowacje, rozwija się kreatywność. Kiedy decydujemy się wyjść poza strefę komfortu, zazwyczaj wzrasta też nasza pewność siebie i niezależność. Stajemy się silniejsi, pozbywamy części lęków, wzrasta nasza samoocena. Często to właśnie wtedy odkrywamy i uświadamiany sobie drzemiący w nas potencjał.

A zatem – jak zacząć?

Wyjście poza strefę komfortu może przebiegać dwojako. Do wyboru mamy metodę małych kroczków, dzięki którym powoli, w swoim tempie będziemy przechodzić transformację albo „skok na głęboką wodę”, czyli nagłą drastyczną zmianę, postawienie się w sytuacji, która wymusi na nas działanie poza utartymi schematami i zobaczenie co z tego wyniknie. Jeżeli chcesz spróbować, to niezależnie od tego, na którą z opcji się zdecydujesz, gorąco zachęcam Cię do podjęcia następujących kroków:

  • Zaakceptuj obawę przed zmianą. Pamiętaj, co powiedział Mark Twain:

Odwaga to panowanie nad strachem a nie brak strachu

  • Wyobraź sobie najgorszy możliwy scenariusz. Kiedy już określisz, co może się wydarzyć, dasz radę zawczasu się na to przygotować, opracować środki zaradcze lub niwelujące negatywne skutki Twoich działań.
  • Postaraj się wyśledzić blokujące Cię przekonania, które każą Ci myśleć „nie mogę”, „nie potrafię”, „nie chcę”, „nie dam rady”. Zastanów się skąd się wzięły i czy aby na pewno są Twoje czy też może odziedziczone lub zapożyczone od otoczenia? Na ich miejsce postaraj się stworzyć listę przekonań wspierających, które będą Cię mobilizowały do wyjścia poza strefę komfortu.
  • Daj sobie przyzwolenia na to, że coś może pójść nie tak, że czasami mogą Ci się zdarzyć potknięcia. Jeśli tak się stanie, nie poddawaj się, tylko konsekwentnie podążaj raz obraną drogą. Cytując raz jeszcze autora „Przygód Tomka Sawyera” pamiętaj, że:

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.

  • Przeanalizuj zyski i straty wynikające z wyjścia poza strefę komfortu. Mogę Cię zapewnić, że jeśli podejdziesz do tego zadania sumiennie i z otwartością, to dostrzeżesz znacznie więcej „za” aniżeli „przeciw”. Jeśli chcesz przeprowadzić taką analizę w sposób metodyczny, zachęcam Cię do wykorzystania pytań kartezjańskich, o których pisałam już we wcześniejszych artykułach na blogu (# 4 O trudnej sztuce podejmowania decyzji oraz #5 Na rozdrożu, czyli pytania kartezjańskie w praktyce)
  • Otwórz się na nowe doświadczenia, nietypowe propozycje i pojawiające się szanse. Zachęcam Cię do obejrzenia w wolnej chwili komedii „Jestem na tak” z 2008 roku z Jimem Carreyem w roli głównej. O ile nie przepadam za tym aktorem, o tyle grana przez niego tutaj postać pokazuje nam – może w nieco przejaskrawiony sposób – co może przynieść zmiana podejścia, nastawienia, próbowanie czegoś nowego.

  • Spróbuj zmienić swoje nawyki. Możesz to zrobić w sposób drastyczny albo poprzez częściowe zastąpienie przyzwyczajeń, które Ci nie służą innymi, które będą dla Ciebie bardziej korzystne. Jeśli zatem Twoim celem jest na przykład zredukowanie liczby wypijanych dziennie kaw, możesz z dnia na dzień zapomnieć o tym napoju albo zdecydować, że zaczniesz od zastąpienia jednej z wypijanych w ciągu dnia filiżanek zieloną herbatą (tudzież innym napojem, który będzie Ci służył, a przy okazji smakował).
  • Podejmuj szybciej decyzje. Z dużym prawdopodobieństwem przyczyni się to do otwarcia się na nowe możliwości, nie zdążysz bowiem wygenerować całej listy potencjalnych zagrożeń i wad danego rozwiązania. Jeśli podjęta w ten sposób decyzja będzie błędna, nie poddawaj się, tylko wyciągnij z niej wnioski na przyszłość.
  • Zrób z wychodzenia poza strefę komfortu zabawę. Wymyśl, jak w nietypowy i wesoły sposób możesz nauczyć się działać inaczej. Możesz na przykład idąc do restauracji wybrać menu nie patrząc w kartę, tylko decydując się na drugą zupę od góry i trzecie danie główne, a tym samym zamówić coś, czego inaczej być może nigdy byś nie skosztował. Kup sobie ubranie lub dodatek, odbiegające od tego, co zazwyczaj nosisz i obserwuj reakcję otoczenia, gdy zobaczy Cię w nietypowym jak na Ciebie zestawie. Wybierz się bez towarzystwa na wycieczkę w nowe miejsce i przekonaj się, jakie to uczucie. Możliwości jest tu nieograniczona ilość, wszystko zależy od Twojej kreatywności i wyobraźni.
  • Nagradzaj się. Gdy tylko uda Ci się przezwyciężyć wewnętrzny opór i opuścić strefę komfortu, doceń to i zrób sobie jakąś drobną przyjemność, ciesz się tym.
  • Na koniec, pamiętaj:

Jeśli chcesz zdobyć coś, czego nigdy nie miałeś/miałaś, to musisz zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robiłeś/robiłaś.

 

 

 

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *